Jak spędzić idealny weekend w Karkonoszach i okolicach, bez zbędnych nerwów i tłumów?
W poprzednim wpisie z pierwszego dnia naszej wizyty w Karkonoskim Parku Narodowym podczas długiego weekendu w czerwcu (Boże Ciało), podkreśliłam, że warto wziąć jeden dodatkowy dzień wolny. Jeśli przyjedziemy dzień wcześniej, mamy popołudnie na eksplorowanie okolicy. Naprawdę, podczas naszego wjazdu na Szrenicę, a następnie zejścia do Wodospadu Kamieńczyk minęliśmy zaledwie ok. 10 osób. Jednocześnie kolejnego dnia, który jest wolny ‘z urzędu’ możemy z samego rana ruszyć na szlak. Dzięki temu ominiemy przyjezdnych tego dnia, a ilość turystów spotykanych na szlaku odpowiednio się rozłoży. Oczywiście nie mam nic przeciwko podróżowaniu podczas dodatkowych dni wolnych. Sami w sumie te tłumy generujemy, wyjeżdżając w tym terminie. Niewątpliwie jednak, można zaplanować swój wyjazd w taki sposób aby nie odczuć masowego poruszenia weekendu czerwcowego.
Drugi dzień – Śnieżne Kotły – Schronisko Pod Łabskim Szczytem

Drugiego dnia, zaraz po śniadaniu ruszamy pod wyciąg na Szrenicę. Co prawda pierwszy wjazd jest dopiero o godzinie 9:00, ale nie oszukujmy się – spać też lubimy. Wciąż jest to o tyle wczesna pora, że raczej kolejek nie ma, zaledwie kilka osób kupowało bilety.
Przed wyjściem sprawdzamy również na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego które szlaki są zamknięte. Na weekend czerwcowy akurat otworzono czerwony szlak nad Kotłem Małego Stawu, który był zamknięty z uwagi na zalegający śnieg. Tym szlakiem będziemy wędrować czwartego dnia. Jednakże dzisiejszego dnia zamknięty był również szlak zielony przez Śnieżne Stawki, co trochę zmieniło nasze plany, ale o tym później.
Pamiętajmy żeby zawsze respektować wprowadzone ograniczenia. Ich wprowadzenie ma na celu nasze bezpieczeństwo i poszanowanie natury, abyśmy wracając za rok czy kilka lat mogli dalej cieszyć się otaczającą nas przyrodą.
Pomimo temperatur oscylujących w granicach 25 stopni Celsjusza, na wszelki wypadek zabieramy ze sobą polary. Mam nadzieję, że nie muszę wspominać o kurtce przeciwdeszczowej i chroniącej od wiatru. Jest to ekwipunek obowiązkowy nawet w lato w górach. Tak samo odpowiednie buty trekkingowe, którę wielokrotnie uratowały moją stopę na szlaku w Karkonoszach. Schodząc po drodze szutrowej, na szlaku pełnym wielkich kamieni o różnych kształtach, na śniegu, który jest też w czerwcu, na śliskich kamieniach po deszczu bądź z uwagi na wypływający strumyk. Podczas spacerów również po lesie, zbierając grzyby zakładam buty trekkingowe, gdyż najlepiej chronią stopę. Swoje zakupiłam w 2013 r. w Decathlonie za zawrotne 149 zł i służą mi do tej pory, a widziały już wiele.
Zabieramy ze sobą również kijki, dotychczas z nich nie korzystaliśmy, jednakże po tej wyprawie stwierdzam, że wpływają na komfort wchodzenia, jak i schodzenia. Dodatkowo stanową asekurację. My wyposażyliśmy się w kijki z Decathlonu po 29,99 zł za sztukę. Trzeba przyznać, że mimo niskiej ceny sprawdziły się znakomicie. Zabrałam również wielofunkcyjny Buff oraz okulary przeciwsłoneczne. Oprócz takiego wyposażenia jak aparat, baterie, telefon, mamy ze sobą również apteczkę turystyczną.
Zabieramy oczywiście wodę do picia, kanapki, czekoladę, batony, marchewki i herbatę. Pomimo dobrej pogody, nikt nigdy nie pogardził ciepłą herbatą ;).
Szlak Szrenica – Śnieżne Kotły

Wysiadając z wyciągu musimy jeszcze podejść kawałek pod Schronisko Szrenica. Podobnież naleśniki z jagodami w tym miejscu są legendarne, jednakże nie było okazji ich spróbować.
W tym momencie znajdujemy się na Szrenicy (1362 m n.p.m.), z której możemy podziwiać Kotlinę Jeleniogórską oraz Góry Izerskie.

Idąc szlakiem czarnym od schroniska, a następnie odbijając w lewo na szlak czerwony (Główny Szlak Sudecki) zbliżamy się do formacji skalnej Trzy Świnki. Tworzą ją trzy zgrupowania skalne, jednakże ciężko dopatrzeć się podobieństwa do świnek.
Kolejny na szlaku jest Twarożnik, który wygląda jak kanapka z poukładanych głazów. Kontynuując wędrówkę zbliżamy się do Łabskiego Szczytu (1471 m n.p.m.). Odbijając w prawo przed Łabskim Szczytem na szlak żółty możemy udać się do źródeł rzeki Łaby – jednej z największych rzek w Czechach. Łaba przepływa również przez Niemcy, uchodząc do Morza Północnego. Wizyta u źródeł wraz z powrotem na szlak czerwony zajmie nam ok. 20 minut.

Docierając do Łabskiego Szczytu zauważamy, że składa się on z wielu spękanych skał. Jednakże wchodzenie na skały jest zabronione, gdyż porastają je unikalne gatunki porostów Wzorzca alpejskiego (Rhizocarpon alpicola) oraz Arctoparmelia centrifuga.

Kontynuując docieramy do RTON Śnieżne Kotły czyli Radiowo-telewizyjnego Ośrodka Nadawczego Śnieżne Kotły). Jest to obiekt zamknięty, niedostępny dla turystów. Niemniej jednak wokół niego znajdują się ławki na których można przysiąść i zrobić przerwę.
Śnieżne Kotły
Śnieżne Kotły: Mały i Duży to imponujące cyrki lodowcowe, powstałe w wyniku działalności lodowca górskiego. Z uwagi na usytuowanie, śnieg zalega tutaj bardzo długo, czasem widoczny jest jeszcze w sierpniu. Karkonosze są też górami o bardzo surowym klimacie, bardziej niż Tatry. Chociaż są to góry znacząco niższe, to są najbardziej wysunięte na północ patrząc pod kątem lokalizacji geograficznej. Jest to jeden z powodów dla których obecne są tutaj bardzo surowe zimy, a śnieg zalega nawet w lecie. Śnieżne Kotły są przykładem występowania alpejskiego krajobrazu. Niektóre partie Karkonoszy są polskimi odpowiednikami klimatu północnej Skandynawii, o czym świadczą również występujące tutaj gatunki roślin czy zwierząt. Prowadzono również próby introdukowania kozic czy susłów, które zakończyły się niepowodzeniem. Gatunki te nie były wstanie przetrwać tak surowych zim.


Po ustąpieniu lodowca na dnie cyrków powstały jeziorka cyrkowe – Śnieżne Stawki. Niestety szlak zielony (Ścieżka nad Reglami) w części prowadzącej przez Śnieżne Stawki był zamknięty. Zamknięcie spowodowane było tokami – godami cietrzewi (Lyrurus tetrix). Z tego też powodu odbijając ze szlaku czerwonego w lewo na szlak niebieski (przy Przełęczy pod Śmielcem) wędrowaliśmy dalej za Rozdrożem pod Wielkim Szyszakiem, aż do szlaku prowadzącego do Schroniska pod Łabskim Szczytem.


Szlak od rozwidlenia do Schroniska PTTK pod Łabskim Szczytem zajmuje ok. 60 minut, po drodze mijamy formacje skalne Niedźwiadki. Jest to niezwykle przyjemna trasa, podczas której naprawdę czujemy, że znajdujemy się w dzikich górach, w lesie. Szlak jest naturalny, momentami dość wąski, kamienisty, a w dodatku bardzo mało uczęszczany. Kiedy docieramy do Schroniska wita nas ogrom ludzi, siedzących na zewnątrz i w środku. Wynika to z faktu, że wiele osób bezpośrednio ze Śnieżnych Kotłów kieruje się szlakiem żółtym.
Nie powiem, ilość osób które ujrzeliśmy trochę nas zatrwożyła. Niemniej jednak, z uwagi na fakt, że nie mieliśmy żadnego innego przystanku na posiłek postanowiliśmy rozłożyć się przy szlaku na trawie. Zakupiliśmy herbatę z syropem imbirowym (polecam!), która jest dość charakterystyczna dla Schroniska PTTK pod Łabskim Szczytem oraz ciasto drożdżowe. Smakowało idealnie!
Następnie udaliśmy się w drogę powrotną szlakiem żółtym (Stara Droga), aż do samej Szklarskiej Poręby wychodząc obok Muzeum Mineralogicznego.

Gastronomia
Po naszym powrocie z wędrówki, w Szklarskiej Porębie rozpoczął się weekend czerwcowy w pełni. Wszyscy którzy mieli dojechać byli już na miejscu, zatem kolejki do każdej restauracji wzdłuż głównej drogi 1 Maja były przeogromne. Stanie w oczekiwaniu na stolik minimum godzinę. Dlatego serdecznie Wam polecam restaurację Gościniec pod Lipą. Znajduje się ona trochę na uboczu, na ul. Turystycznej odchodzącej od głównej ulicy. Jedzenie przepyszne, porcje idealne po takim wysiłku w ciągu dnia. Ostrzegam przed plackiem po węgiersku! Lepiej brać mały i ewentualnie domówić, ponieważ zwykły jest nie-do-prze-je-dze-nia!
Porady praktyczne
Jak już wspomniałam powyżej dobre przygotowanie w góry to podstawa. Wysokość gór tutaj nie ma najmniejszego znaczenia.
Polecam wjazd wyciągiem SudetyLift, jak najwcześniej, która startuje o godz. 9:00. Ominiemy stanie w kolejce, jak również dużą ilość osób na szlaku.
Warto pokusić się o zakup biletów wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego poprzez stronę eParki.pl. Do wyboru są bilety 1-dniowe oraz 3-dniowe. Nie musicie wtedy stać w kolejce do kasy, po prostu albo wchodzicie do KPN szlakami które nie mają na wejściu kas, a też na trasie możecie pokazać bilet w telefonie. UWAGA: wjeżdżając wyciągiem na Szrenicę, podczas przesiadki na drugą linię trzeba zakupić bilet, gdyż znajdujemy się już na terenie KPN. W takim przypadku może się zdarzyć, że będziemy stać w kolejce już po wjeździe pierwszą sekcją.
Polecam zakup mapy papierowej ze szlakami. Pozwala na szybką orientację na jakim znajdujemy się szlaku, jego kolorze, dokąd prowadzi i ile szacunkowo będzie trwała wędrówka. Na mapach znajdują się również oznaczenia formacji skalnych, schronisk, punktów widokowych – dzięki temu nic nam nie umknie! Jednocześnie zawsze sprawdzam informacje o zamkniętych szlakach na stronie parku przed wyruszeniem na wędrówkę. W przeciwnym razie nasza wymarzona wędrówka mogłaby się okazać rozczarowującą jeśli nastawiliśmy się na konkretną trasę.
Trzeciego dnia naszego wypadu postanowiliśmy górom i sobie, trochę odpuścić. Dolny Śląsk ma niesamowicie wiele do zaoferowania. O Krainie Wygasłych Wulkanów, zaporze w Pilchowicach, najpiękniej położonym schronisku – PTTK Perła Zachodu oraz idealnym punkcie widokowym na zachód słońca znajdziecie informację TUTAJ.